Jak Grecja radzi sobie z COVID-em

kwiecień 25, 2021 | 0 komentarzy

Gdybyśmy dwa lata temu usłyszeli o epidemii koronawirusa, który paraliżuje cały świat, uznalibyśmy pewnie, że to dobry scenariusz na film science fiction.

A obecnie mamy koniec kwietnia roku 2021 i przeżywamy kolejną już falę wirusa. W każdym kraju wygląda to trochę inaczej, dlatego postanowiliśmy przybliżyć obecną sytuację w Grecji i sposób walki z epidemią obrany przez greckie władze.

Grecki lockdown – czyli niekończące się zakazy i ograniczenia

Grecja postawiła na lockdown i to w postaci nieznanej nam w Polsce. Już na początku epidemii, w marcu 2020, pozamykano wszystko co się dało i ograniczono Grekom możliwość przemieszczania się po kraju. Grecja w pełni poluzowała obostrzenia i całkowicie otworzyła swoje granice (lądowe, morskie i powietrzne) dopiero w 2. połowie lipca. Po czym w sierpniu znowu zaczęto np. ograniczać godziny pracy lokali gastronomicznych w tzw. czerwonych strefach. W konsekwencji w sezonie turystycznym 2020 nie wszystkie lokale gastronomiczne, nieruchomości na wynajem czy atrakcje turystyczne zostały otwarte – sezon okazał się zbyt krótki i niepewny,

Mimo wszystko, dla większości turystów, wakacje przebiegały w miarę normalnie i jak już udało nam się dostać do Grecji (po obowiązkowym teście na COVID), mogliśmy na chwilę zapomnieć o epidemii – w tym okresie, zresztą jak w całej Europie, nastąpił spadek liczby zachorowań.

Obostrzenia w związku z koronawirusem od listopada 2020 do kwietnia 2021 r

Ale już od listopada 2020 roku, greckie władze powróciły do lockdownu. Oto kilka zasad, do których trzeba się dostosować pod rygorem bardzo wysokich mandatów (dane na kwiecień 2021):

  • Brak możliwości przemieszczania się pomiędzy prefekturami (odpowiednik naszych województw) – nie ma możliwości przemieszczania się do innej prefektur, z wyjątkiem powodów zdrowotnych czy innych, ważnych i udokumentowanych przyczyn. Z czasem ograniczono możliwość przemieszczania się jeszcze bardziej: wprowadzono zakaz wyjeżdżania poza obręb swojej gminy.
  • Nie można wjechać do Grecji bez ważnego celu.
  • Aby wyjść z domu na zakupy, do lekarza itp. trzeba wysyłać SMS-a z odpowiednim kodem lub wypisywać kartkę. Lista powodów, dla których można wyjść z domu, została ściśle określona przez grecki rząd.
  • Wprowadzono godzinę policyjną. W najgorszym okresie zaczynała się o 18. Zwykle jednak od 21.
  • Wprowadzono nakaz jeżdżenia w maseczkach w samochodzie, jeśli kierowca zabrał ze sobą pasażera. W samochodzie mogą jechać tylko dwie osoby, z wyjątkiem najbliższej rodziny (wtedy limit to 3 osoby).
  • Przez większość czasu zamknięte były wszystkie sklepy stacjonarne, z wyjątkiem spożywczych, sklepów z karmą dla zwierząt i aptek. Doszło do sytuacji, że w żadnym sklepie (także marketach typu Lidl), nie można było kupić ubrań, czy podstawowych sprzętów domowych typu garnki. Na ten moment otworzono sklepy stacjonarne.

Koniec lockdownu niepewny jak tegoroczna pogoda

Co prawda greckie władze od czasu do czasu zapowiadają luzowanie obostrzeń, ale zwykle to loteria czy faktycznie jakieś zostaną poluzowane czy jednak wprowadzą nowe. Od miesiąca Grecja szumnie zapowiada, że otwiera się na turystów już w połowie maja, po czym teraz nieśmiało dodaje: „jeśli wzrost zakażeń nie będzie miał tendencji wzrostowej”. Tym samym scenariusz z zeszłego roku powtarza się.

Grecy są tym sfrustrowani. Wieli z nich intensywnie próbuje sprzedawać swoje tawerny, sprzęty do lokali gastronomicznych czy działki, bo kolejny niepewny sezon pociągnie jeszcze więcej ludzi na dno. Wiele firm już teraz upadło, w tym niektóre duże sieci sklepów czy piekarni. Smutno patrzy się na Grecję, która do tej pory kojarzyła nam się z wesołym zgiełkiem, pełnymi tawernami, słońcem i wyluzowanymi Grekami. Ale może jeszcze będzie dobrze, przecież kiedyś to się musi skończyć.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

piękna grecka plaża na wyspie Evia